joga and horizon = freedom

can you see

Jutro planuję nalot na sklep plastyczny. A to oznacza tylko jedno – będę jak dziecko w sklepie z zabawkami. Wybieram się tam jednak z konkretną listą “do kupienia” więc mam nadzieję, że na tym poprzestanę, zwłaszcza, że staram się włączyć tryb oszczędnościowy.

Powyższy rysunek powstał na szybko, jako chwila oderwania od monitora i pracy. Nic specjalnego ale dało mi chwilę na wypuszczenie myśli i przerwę od wysiadywania swoich korpogodzin. Mogłabym dość długo rozpisywać się na ten temat i jeśli jeszcze o tym nie wspominałam – zrobię to teraz. Nie znoszę ośmiogodzinnego trybu pracy. To zabija moją kreatywność. A jeszcze bardziej zabija kreatywność ośmioipółgodzinny tryb pracy (półgodzinna obowiązkowa przerwa [sic!]). Wiem, powinnam być szczęśliwa, że w  kraju takim jak Polska mam pracę, płacą mi na czas i grzeję swoje ciepłe miejsce. Gdybym tak tylko czuła do tego, że mój potencjał wykorzystywany jest w więcej niż 3%… Projekty były ciekawsze, tematy bardziej absorbujące, a cele marketingowych tekstów, które mam tworzyć bardziej kreatywne, a nie na odwrót w myśl zasady “im bardziej suchy tekst tym lepiej”. No i możliwość od czasu do czasu popracowania zdalnie… Taaak, wtedy byłoby cudownie. Ale prawdopodobnie musiałoby mieć to miejsce w innym miejscu i innym czasie. Tymi słowami zakończyłam swe piątkowe narzekactwo i tym samym ogłaszam rozpoczęcie weekendu! Krakowski Kazimierzu, szykuj się, nadchodzę! ;)

***

I’m going to visit an art shop tommorow. I’ll probably look like a child in a toy store. But this time I have done a shopping list  so I hope I’ll keep that way (saving money!).

I created above picture quite quickly, it was done during my break at the office. Nothing special I guess, but gave me a while of release my mind during workday. I could give you a looooong post about the ‘corpostyle’ of work, so if I haven’t mentioned about it yet – let me do this now (won’t be long, only the meat). I hate 8hours working day. It kills my creativity. Even more 8,5h working day kills it (0,5h of obligatory break [sic!]. Do you know that?). I know, I could be happy and grateful that I have the job in place like Poland (high score of unemployment  level here actually), they pay me on time and I keep my warm seat at the office. But if only I felt that my potential works in this place on more than 3%… Marketing content that I have to prepare should be creative, right? Not in this place. Here is like ‘ the stiffer, the better’ (so it may be also challenge, depends on the point of view ;))). And if only I could occasionally work remotely… Yees, it could be great. But it describes completely different place and time. OK, I’ve done. This is the end of my friday’s complaining and this is officially the beginning of the weekend! Cracow Kazimierz, get ready, I’m coming!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s